Rano obudził mnie Kevin. Jak ja go za to że wcześnie wstaje kocham. Była 9:05 a o 10 jest zbiórka pod starą szkołą. Pośpieszne wstałam i pobiegłam do łazienki umyłam się ubrałam się wygodnie zrobiłam lekki make up. Obudziłam wszystkich. Była już 9:35. Zrobiłam sobie kanapki na podróż wrzuciłam je do plecaka wraz z sokiem. Z domu wyszliśmy o 9:40. Pojechałam Liam prowadził. Gdy byliśmy na miejscu była już 9:50. Pożegnałyśmy się z dziewczynami chłopakami i oczywiście z Zaynem. Na pożegnanie dał mi prezent kazal mi go otworzyć na miejscu wsadziłam torebkę z niespodzianką rozejrzałam się czy trener nas nie widzi. Pocałowałam go namiętnie i mocno przytuliłam. Po chwili gość który prowadził autokar wsadził moją walizkę po chwili weszłam do autokaru usiadłam przy oknie i wysyłałam bliźniaczki przez okno znajomym. Obok mnie usiadła moja przyjaciółka Evel zawsze na treningach jesteśmy razem w dwójce. Gdy autokar odjechał zasmuciłam się wsadziłam słuchawki do uszu i słuchałam muzyki. Po chwili przyszedł sms od Zayna. Sms: - Tylko mnie tam nie zdradzaj :-* I nie zapomnij o mnie. Odpisałam mu: - Nie zdradzę, jak mogła bym zapominać. Kocham Cię <3 Tylko ty mnie nie zdradzaj i nie zapomnij o mnie. A i gdy Harry będzie spał daj mu buziaka w czoło, bo będzie miał koszmary. Po wysłaniu wiadomości dalej słuchałam muzyki i myślałam o chłopakach. Zayn mi odpisał że mam się nie martwić i się dobrze bawić. Uśmiechnęłam się sama do siebie po tym Smisie. Jechaliśmy 1.5h i wkońcu dojechaliśmy. Wszyscy szybko wyciągali walizy i biegli do szkoły. Gdy już byliśmy pod szkołą pociągnęłam za dzwi a tam zamknięte. - Pana, zamknięte! - Jak to??! - No normalnie!! Podbiegł do drzwi popatrzył przez nie nikogo nie było. Zadzwonił do dyrektora szkoły, po chwili dyrektor otworzył nam drzwi Wszyscy wbiegali na korytarz, a Cudzik(trener) poszedł po klucze do sal w których będziemy mieszkać. Wiem jak to brzmi ale co mieliśmy łóżka łazienki jak w hotelu czy innym miejscu. Czekaliśmy na trenera przed klasami. Po chwili przyszedł najpierw otworzył drzwi młodszym dziewczyną. Później nam, szybko przyjechaliśmy się żeby wejść i każda uwaliła się na łóżku. Po chwili przyszedł trener - Dziewczyny jest 12.05, trening jest o 15, odpuścimy ten trening o 12 bo już się nie opłaca. Po tych słowach uciekłyśmy się w duchu. O 13 idziemy pochodzić pozwiedzać. Każda z nas już wiedziała, że "trochę chodzić " czyli około 5km. - A i obiad jest o 14 później godzinną przerwy i trening. Gdy już poszedł zaczęłyśmy świrować. Usłyszałyśmy głosy jakichś chłopaków, szybko wyjrzałyśmy przez okno szli tacy mali chłopacy, idealni dla naszych młodszych dziewczyn. Zauważyłyśmy że one już się ślinia. Znalazłyśmy z okien zaczęłyśmy zwiedzać szkołę. Znalazłyśmy łazienki, toalety, salę gimnastyczną, orlik, u góry była maszyna z napojami. Wrociłyśmy do pokoi i zaczełyśmy świrować. Usłyszałyśmy głos jakiś dziewczyn. Wyjrzalysmy niepostrzeżenie stały jakieś plastiki i okrzykiwały koszykarzy przepraszam przystojniacy koszykarzy. - Ty patrzcie jakie plastiki krzyknełam. - Masakra jak można coś takiego z siebie zrobić. Powiedziała Evel. One się odwróciły i posłały morderczy wzrok. Po chwili podeszły bliżej nas i "czołowy plastik" powiedział - To że o siebie dbamy to coś złego? Mi się wydaje że my lepiej wyglądamy od was. Zasmiałam się tak głośno że koszykarze z boiska usłyszeli. - Człowiek, który o siebie dba jest naturalnie piękny nie potrzebuje przyklejać tapety do twarzy żeby go nikt nie mógł zobaczyć. Krzyknełam jej w twarz. Po chwili koszykarze przylecieli pod nasze okna i zaczęli słuchać. "Czołowy Plastik" nie wiedział co powiedzieć to chciał mi posunąć wybite ale jej coś nie wyszło. Powiedziała - Widzę że o siebie nie dbasz albo poprostu Cię na to nie stać. - Wiesz co Ci powiem, przy mówienie tego usiadlam na parpet i powiedziałam nad nią. - Ja się nie chwale tym że mam markowe ciuchy czy mam kosmetyki, moi rodzice mnie rozpieszczali i dla twojej info biedna nie jestem a i nie jestem pusta jak ty. Co Ci to da że mi oświadczysz że wydałaś np na buty 500zł, idź pomyśl blondyneczko i jakbym była biedna nie stać by mnie było na ten obóz. Później opowiedziałam jej - Nie używaj tej farby bo mózg Ci wypala. Stała i nie wiedziała co powiedzieć. Po chwili chłopaki zaczęli buczećć.. gwizdać i klaskać. Podeszła do swoich dwóch plasticzków i poszła kręcąc dupą z botoksem. Później chłopaki podeszli bliżej. - Ale jej dowaliłaś,Powiedział wysoki brunet. - No extra. Dopowiedział uroczy chłopak z pięknymi niebieskimi oczami. - A co macie tu za obóz?? Zapytał brunet. Chciałam powiedzieć ale Evel wpierdzieliła się w słowo a później Vika. - To fajnie, możemy przyjść na trening oglądać? - Spoko tylko nie gadajcie, usiądziecie na trybunach to tak. Wkońcu się wtrącił do rozmowy. - A o której macie trening? Zapytał niebiesko oki. - O 15 opowiedziała Ulks. - Spoko to my idzemy, pa. - Bay bay. Krzyknęłyśmy chórem. Gdy już zeszlyómy z okien zobaczyłyśmy że już jest 12:50. - Ej my zaraz idziemy! Krzyknełam. Szybko się zebrałyśmy i wyszliśmy z klasy. Na korytarzu były małolaty a Cudzik wychodził że swojego pokoiku. Wszyscy wyszliśmy że szkoły na miasto. Oczywiście wszystkie słuchawki w uszy i szły za trenerem i nie słuchały jego ok przemowy na temat miejscowości. Gdy już nam się nie chciało iść usiadłyśmy na ławkach w parku pod pretekstem że chcemy oglądać kaczki. Później Cudzik poszedł pochodzić dalej po mieście a nas zostawił z "pomocniczą trenera"- panią Alą. A że pani jest fajna poszłyśmy do sklepów później wróciłyśmy szybko do szkoły żeby trener nie widział że kupiliśmy słodycze. Poszłyśmy do swoich klas i zaczęliśmy robić różne rzeczy. Później poszliśmy na obiad, obiad podawali 2 panie i jakiś chłopak. Po obiedzie poszliśmy do sal żeby po obiedzie odpocząć ale i tak nikt nie odpoczywał każdy latał jak nienormalny po szkole. Gdy się zbliżała godzina treningu zaczęłyśmy się przebierać na trening. Napisałam jeszcze do chłopaków że idę na trening i mają do mnie nie dzwonić, ale nikt nie odbierał telefonów. Gdy się przebrałyśmy poszłyśmy do pana po maści i witaminy do ?wody. Zebranie było na korytarzu a później przeszliśmy do hali. Zaczełyśmy się rozgrzewać nagle zaóważyłam że ktoś siedzi na trybunach. Myślalam że to koszykarze a byli to jacyś chlopacy co dopiero przyjechali do szkoły i przyszli zobaczyć czyjś trening, bo im pokoi jeszcze nie przyznali. !Nic ćwiczylyśmy dalej tylko bardziej udolnie. Po rozgrzewce i ćwiczeniach zrobiliśmy męczk. Wszyscy już porilozchodzili sie do swoich pokoi gdy zaczęłyśmy grać przyszli koszykarze. Po treningu poszłyśmy się myć, a że łazienka była daleko to w rocznikach lecialysmy do łaźienki i po umyciu spowrotem w recznikach. Oczywiście wracając z łaźienki musieli mnie zobaczyć chłopacy z innych szkół. Gdy znalazłyśmy do sali obrazu złapałam tele żeby sprawdzić czy chłopaki nie dzwonili. Nikt do mnie nie dzwonił. Byłam smutna z tego powodu wiedz zadzwoniłam do Zayna jeszcze raz. Sygnał pippp pippp pippp pippp - Halo! Łup łup... - Zayn? Co tam się dzieje? - Nie nic, jest mała imprezka. - Świetujecie mój wyjazd :'( - Nie no coś ty. Chodź Zayn zabawny się. :-o - Kto to powiedział? ??? ZAYN! Nie mów że to Aga. - To ona, przyszła z koleżankami. - Ty jesteś pijany?? - Moze troszeczkę. - Zayn pilnuj się pamietasz że jesteś mój. - No pamiętam pamiętam Mamo. - Jaką mamo. - Hihi, - Baw się dobrze tylko mnie tam nie zdradzaj. - No cośty pokazał się w kamerze i pocałował ją. - Doba ja musże lecieć buziaki. Zadzwoniłam szybko do Liama kazałam mu pilnować Zayna. Podjął się tego zadania. Później przebrałyśmy się w jakieś ciuchy i poszliśmy z panią Alą na miasto (sklepy) bez trenera. Wróciłyśmy do szkoły i poszliśmy na kolację. I tak mi upłynęło 7 dni. Dnia 8 na końcowym sparingu było 5 głupoli widziałam ich na trybunach. Słodkie było to jak jakąś dziewczyna mnie sfaulował zaraz krzyczeli. - Co to ma być?? - Sędzia!! Cudzik się trochę wkórzył ale jakoś dotrwał do końca meczu. Po treningu richardem poszłam na trybuny. Gdy ich znalazłam żuciłam się na nich. - Aleś ty schudła przeraził się łakomczuch. - Co?? Ja? Kiedy? Gdzie? Nie schudłam. Po chwili podszedł do mnie Zayn i już chciał mnie pocałować gdy nagle trener. - Dagmara a ty nie powinnaś się iść myć? - Powinnam ale przyszłam przywitać się z bratem. - Aham, tylko zaraz pod prysznic. - A proszę pana mogła bym z branciszkiem jt przed obiadem wyjść? ? Zrobiłam oczka szczeniaka. - No dobrze tylko na sparingu masz być wieczorem. - Będę na pewno. - To już pod prysznic krzyknął, a ja porozmawiam z twoim bratem. Przeraziłam się bo Zayn nie wie tyle o mnie. A jak Cudzik się zapyta coś. Nie ważne pobiegłam do klasy po rzeczy do mycia i poszłam do łazienki. Gdy siě już umyłam i ubrałam była około 21. Zayn na mnie czekał na trybunach, pobiegłam w piżamę do niego i wkońcu mógł mnie pocałować. Trwało to około minuty. - Kocham Cię. Powiedziałam. Zayn jakby z niechęcią - Ja cb też. - O czym rozmawiałeś z moim trenerem? - O takich bzdetach, gdzie się uczę, ile mam lat jak mam na imię i kto to Ci chłopacy. - I co mu powiedziałeś? - A no że nazywam się Kevin Borzecki, uczę się w normalnej szkole niedaleko twojej, mam lat prawie tyle co ty - To dobrze. Zostajecie tu na dłużej? - No na jakieś 2-3 dni. - Co wy będziecie tu robić? ? - A I jt masz cały dzień od rana wolne tylko na sparing masz przyjść. - Serio???! - Tak. powiedział z uśmiechem na twarzy. - A gdzie chłopaki?? - Poszli do hotelu. - To o której po mnie jt przyjdziecie?? - Około 8:30 - Spoko mam nadzieję że się wyrobie. - Musisz jak chcesz z nami gdzieś wyjść. - Nom xd - Co tu masz na brzuchu? Zapytał troskliwie - Co?? A to. Siniak. - Oj biedna ty. - Bez przesady. Miałam większe siniaki. - To ja nawet takiego nie miałem jaki ty masz na biodrze. Po chwili spojrzałam odruchowo na zegarek, była 21:54. - Omg, ja już musze iść. Krzyknełam. Pocałowałam go i pobiegłam do klasy d po jutra już idź no szkołę zaraz zamykają. - No idę pa. Wysłał mi jeszcze slodkiego buziaka. Ale czułam że coś mu leży na sercu. Pobiegłam niby do toalety żeby trener się nie skapował. - Dagmara a ty jeszcze nie śpisz? - Spałam ale byłam siku. - Już spać. - Wlazłam do klasy, nie zapalajac światła doczołgałam się do łóżka dziewczyny oczywiście zaczęły temat chłopaków. Jacy oni są maczo silni i wgl. Nie słuchałam ich nagle poczułam wibracje telefon dzwonił. Mama - Haloo... - HALO!! - Mamo ci... - A czemu? - Bonie trener usłyszy a telefon podobno mu już oddałam. - Dobrze.... - To co chcesz?? - Nie jt zadzwonię to pogadamy córciu. - Dobrze to branoc mamo. - Dobranoc skarbie. Położyłam telefon patrzałam się w sufit i zasnęłam.
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 25 lutego 2013
Rozdział 15
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Boże cudny mam nadzije że Zayn nic nie nawiwijał ;)
OdpowiedzUsuń