Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 15


Rano obudził mnie Kevin. Jak ja go za to że wcześnie wstaje kocham.
Była 9:05  a o 10 jest zbiórka pod starą szkołą. Pośpieszne wstałam
i pobiegłam do łazienki umyłam się ubrałam się wygodnie zrobiłam
lekki make up.  Obudziłam wszystkich. Była już 9:35. Zrobiłam sobie
kanapki na podróż wrzuciłam je do plecaka wraz z sokiem. Z domu
wyszliśmy o 9:40. Pojechałam Liam prowadził. Gdy byliśmy na miejscu
była już 9:50. Pożegnałyśmy się z dziewczynami chłopakami i
oczywiście z Zaynem. Na pożegnanie dał mi prezent kazal mi go otworzyć
na miejscu wsadziłam torebkę z niespodzianką rozejrzałam się czy
trener nas nie widzi. Pocałowałam go namiętnie i mocno przytuliłam. Po
chwili gość który prowadził autokar wsadził moją walizkę po chwili
weszłam do autokaru usiadłam przy oknie i wysyłałam bliźniaczki przez
okno znajomym. Obok mnie usiadła moja przyjaciółka Evel zawsze na
treningach jesteśmy razem w dwójce.  Gdy autokar odjechał zasmuciłam
się wsadziłam słuchawki do uszu i słuchałam muzyki. Po chwili
przyszedł sms od  Zayna. 
Sms:
- Tylko mnie tam nie zdradzaj :-* I nie zapomnij o mnie. Odpisałam mu:
- Nie zdradzę, jak mogła bym zapominać. Kocham Cię <3 Tylko ty mnie nie
zdradzaj i nie zapomnij o mnie. A i gdy Harry będzie spał daj mu buziaka
w czoło, bo będzie miał koszmary. Po wysłaniu wiadomości dalej
słuchałam muzyki i myślałam o chłopakach. Zayn mi odpisał że mam się
nie martwić i się dobrze bawić. Uśmiechnęłam się sama do siebie po
tym Smisie. Jechaliśmy 1.5h i wkońcu dojechaliśmy. Wszyscy szybko
wyciągali walizy i biegli do szkoły. Gdy już byliśmy pod szkołą
pociągnęłam za dzwi a tam zamknięte. 
- Pana, zamknięte!
- Jak to??! 
- No normalnie!! Podbiegł do drzwi popatrzył przez nie nikogo nie było. 
Zadzwonił do dyrektora szkoły, po chwili dyrektor otworzył nam drzwi
Wszyscy wbiegali na korytarz, a Cudzik(trener) poszedł po klucze do sal w
których będziemy mieszkać.  Wiem jak to brzmi ale co mieliśmy łóżka
łazienki jak w hotelu czy innym miejscu. Czekaliśmy na trenera przed
klasami. Po chwili przyszedł najpierw otworzył drzwi młodszym
dziewczyną. Później nam, szybko przyjechaliśmy się żeby wejść i
każda uwaliła się na łóżku. Po chwili przyszedł trener 
- Dziewczyny jest 12.05, trening jest o 15,  odpuścimy ten trening o 12 bo
już się nie opłaca. Po tych słowach uciekłyśmy się w duchu. O 13
idziemy pochodzić pozwiedzać. Każda z nas już wiedziała, że "trochę
chodzić " czyli około 5km. 
- A i obiad jest o 14 później godzinną przerwy i trening. Gdy już
poszedł zaczęłyśmy świrować. Usłyszałyśmy głosy jakichś
chłopaków, szybko wyjrzałyśmy przez okno szli tacy mali chłopacy, 
idealni dla naszych młodszych dziewczyn. Zauważyłyśmy że one już
się ślinia. Znalazłyśmy z okien zaczęłyśmy zwiedzać szkołę.
Znalazłyśmy łazienki,  toalety, salę gimnastyczną, orlik, u góry
była maszyna z napojami. Wrociłyśmy do pokoi i zaczełyśmy świrować.
Usłyszałyśmy głos jakiś dziewczyn. Wyjrzalysmy niepostrzeżenie stały
jakieś plastiki i okrzykiwały koszykarzy przepraszam przystojniacy
koszykarzy. 
- Ty patrzcie jakie plastiki krzyknełam. 
- Masakra jak można coś takiego z siebie zrobić. Powiedziała Evel. 
One się odwróciły i posłały morderczy wzrok. Po chwili podeszły
bliżej nas i "czołowy plastik" powiedział
- To że o siebie dbamy to coś złego? Mi się wydaje że my lepiej
wyglądamy od was. Zasmiałam się tak głośno że koszykarze z boiska
usłyszeli. 
- Człowiek, który o siebie dba jest naturalnie  piękny nie potrzebuje
przyklejać tapety do twarzy żeby go nikt nie mógł zobaczyć.
Krzyknełam jej w twarz. Po chwili koszykarze przylecieli pod nasze okna i
zaczęli słuchać. 
"Czołowy Plastik" nie wiedział co powiedzieć to chciał mi posunąć
wybite ale jej coś nie wyszło. Powiedziała
- Widzę że o siebie nie dbasz albo poprostu Cię na to nie stać. 
- Wiesz co Ci powiem, przy mówienie tego usiadlam na parpet i
powiedziałam nad nią. 
- Ja się nie chwale tym że mam markowe ciuchy czy mam kosmetyki,  moi
rodzice mnie rozpieszczali i dla twojej info biedna nie jestem a i nie
jestem pusta jak ty. Co Ci to da że mi oświadczysz że wydałaś np na
buty 500zł,  idź pomyśl blondyneczko i jakbym była biedna nie stać by
mnie było na ten obóz. Później opowiedziałam jej 
- Nie używaj tej farby bo mózg Ci wypala. Stała i nie wiedziała co
powiedzieć. Po chwili chłopaki zaczęli buczećć.. gwizdać i klaskać.
Podeszła do swoich dwóch plasticzków i poszła kręcąc dupą z
botoksem. Później chłopaki podeszli bliżej. 
- Ale jej dowaliłaś,Powiedział wysoki brunet. 
- No extra. Dopowiedział uroczy chłopak z pięknymi niebieskimi oczami. 
- A co macie tu za obóz?? Zapytał brunet. Chciałam powiedzieć ale Evel
wpierdzieliła się w słowo a później Vika. 
- To fajnie, możemy przyjść na trening oglądać? 
- Spoko tylko nie gadajcie,  usiądziecie na trybunach to tak. Wkońcu się
wtrącił do rozmowy. 
- A o której macie trening? Zapytał niebiesko oki. 
- O 15 opowiedziała Ulks. 
- Spoko to my idzemy, pa. 
- Bay bay. Krzyknęłyśmy chórem.  Gdy już zeszlyómy z okien
zobaczyłyśmy że już jest 12:50. 
- Ej my zaraz idziemy! Krzyknełam. Szybko się zebrałyśmy i wyszliśmy z
klasy. Na korytarzu były małolaty a Cudzik wychodził że swojego
pokoiku. Wszyscy wyszliśmy że szkoły na miasto. Oczywiście wszystkie
słuchawki w uszy i szły za trenerem i nie słuchały jego ok przemowy na
temat miejscowości. Gdy już nam się nie chciało iść usiadłyśmy na
ławkach w parku pod pretekstem że chcemy oglądać kaczki. Później
Cudzik poszedł pochodzić dalej po mieście  a nas zostawił z 
"pomocniczą trenera"- panią Alą. A że pani jest fajna poszłyśmy do
sklepów później wróciłyśmy szybko do szkoły żeby trener nie widział
że kupiliśmy słodycze. Poszłyśmy do swoich klas i zaczęliśmy robić
różne rzeczy.  Później poszliśmy na obiad,  obiad podawali 2 panie i
jakiś chłopak. Po obiedzie poszliśmy do sal żeby po obiedzie odpocząć
ale i tak nikt nie odpoczywał każdy latał jak nienormalny po szkole. Gdy
się zbliżała godzina treningu zaczęłyśmy się przebierać na trening.
Napisałam jeszcze do chłopaków że idę na trening i mają do mnie nie
dzwonić, ale nikt nie odbierał telefonów.  Gdy się przebrałyśmy
poszłyśmy do pana po maści i witaminy do ?wody. Zebranie było na
korytarzu a później przeszliśmy do hali. Zaczełyśmy się rozgrzewać
nagle zaóważyłam że ktoś siedzi na trybunach. Myślalam że to
koszykarze a byli to jacyś chlopacy co dopiero przyjechali do szkoły i
przyszli zobaczyć czyjś trening, bo im pokoi jeszcze nie przyznali. !Nic
ćwiczylyśmy dalej tylko bardziej udolnie. Po rozgrzewce i ćwiczeniach
zrobiliśmy męczk. Wszyscy już porilozchodzili sie do swoich pokoi gdy
zaczęłyśmy grać przyszli koszykarze. Po treningu poszłyśmy się myć,
a że łazienka była daleko to w rocznikach lecialysmy do łaźienki i po
umyciu  spowrotem w recznikach. Oczywiście wracając z łaźienki musieli
mnie zobaczyć chłopacy z innych szkół. Gdy znalazłyśmy do sali obrazu
złapałam tele żeby sprawdzić czy chłopaki nie dzwonili. Nikt do mnie
nie dzwonił. Byłam smutna z tego powodu wiedz zadzwoniłam do Zayna
jeszcze raz. Sygnał pippp pippp pippp pippp 
- Halo! Łup łup...
- Zayn? Co tam się dzieje?
- Nie nic, jest mała imprezka.  
- Świetujecie mój wyjazd :'(
- Nie no coś ty.  Chodź Zayn zabawny się.  :-o
- Kto to powiedział? ??? ZAYN! Nie mów że to Aga. 
- To ona, przyszła z koleżankami. 
- Ty jesteś pijany??
- Moze troszeczkę. 
- Zayn pilnuj się pamietasz że jesteś mój.  
- No pamiętam pamiętam Mamo. 
- Jaką mamo. 
- Hihi,
- Baw się dobrze tylko mnie tam nie zdradzaj.  
- No cośty pokazał się w kamerze i pocałował ją. 
- Doba ja musże lecieć buziaki. Zadzwoniłam szybko do Liama kazałam mu
pilnować Zayna. Podjął się tego zadania. Później przebrałyśmy się
w jakieś ciuchy i poszliśmy z panią Alą na miasto (sklepy) bez trenera.
Wróciłyśmy do szkoły i poszliśmy na kolację. I tak mi upłynęło 7
dni. Dnia 8 na końcowym sparingu było 5 głupoli widziałam ich na
trybunach. Słodkie było to jak jakąś dziewczyna mnie sfaulował zaraz
krzyczeli. 
- Co to ma być?? 
- Sędzia!!
Cudzik się trochę wkórzył ale jakoś dotrwał do końca meczu. Po
treningu richardem poszłam na trybuny. Gdy ich znalazłam żuciłam się
na nich. 
- Aleś ty schudła przeraził się łakomczuch. 
- Co?? Ja?  Kiedy? Gdzie? Nie schudłam. Po chwili podszedł do mnie Zayn i
już chciał mnie pocałować gdy nagle trener. 
- Dagmara a ty nie powinnaś się iść myć? 
- Powinnam ale przyszłam przywitać się z bratem. 
- Aham,  tylko zaraz pod prysznic. 
- A proszę pana mogła bym z branciszkiem jt przed obiadem wyjść? ?
Zrobiłam oczka szczeniaka. 
- No dobrze tylko na sparingu masz być wieczorem.  
- Będę na pewno. 
- To już pod prysznic krzyknął,  a ja porozmawiam z twoim bratem. 
Przeraziłam się bo Zayn nie wie tyle o mnie. A jak Cudzik się zapyta
coś. Nie ważne pobiegłam do klasy po rzeczy do mycia i poszłam do
łazienki. Gdy siě już umyłam i ubrałam była około 21. Zayn na mnie
czekał na trybunach,  pobiegłam w piżamę do niego i wkońcu mógł mnie
pocałować. Trwało to około minuty. 
- Kocham Cię. Powiedziałam. Zayn jakby z niechęcią 
- Ja cb też.    
- O czym rozmawiałeś z moim trenerem?
- O takich bzdetach, gdzie się uczę, ile mam lat jak mam na imię i kto
to Ci chłopacy.
- I co mu powiedziałeś?
- A no że nazywam się Kevin Borzecki, uczę się w normalnej szkole
niedaleko twojej, mam lat prawie tyle co ty 
- To dobrze. Zostajecie tu na dłużej?
- No na jakieś 2-3 dni. 
- Co wy będziecie tu robić? ?
- A I jt masz cały dzień od rana wolne tylko na sparing masz przyjść.  
- Serio???!
- Tak. powiedział z uśmiechem na twarzy. 
- A gdzie chłopaki??
- Poszli do hotelu. 
- To o której po mnie jt przyjdziecie??
- Około 8:30 
- Spoko mam nadzieję że się wyrobie.  
- Musisz jak chcesz z nami gdzieś wyjść. 
- Nom xd
- Co tu masz na brzuchu? Zapytał troskliwie 
- Co?? A to. Siniak. 
- Oj biedna ty. 
- Bez przesady. Miałam większe siniaki. 
- To ja nawet takiego nie miałem jaki ty masz na biodrze. Po chwili
spojrzałam odruchowo na zegarek, była 21:54. 
- Omg, ja już musze iść. Krzyknełam. Pocałowałam go i pobiegłam do
klasy d po jutra już idź no szkołę zaraz zamykają. 
- No idę pa. Wysłał mi jeszcze slodkiego buziaka. Ale czułam że coś
mu leży na sercu. Pobiegłam niby do toalety żeby trener się nie
skapował. 
- Dagmara a ty jeszcze nie śpisz?
- Spałam ale byłam siku.   
- Już spać. 
- Wlazłam do klasy,  nie zapalajac światła doczołgałam się do łóżka
dziewczyny oczywiście zaczęły temat chłopaków. Jacy oni są maczo
silni i wgl. Nie słuchałam ich nagle poczułam wibracje telefon dzwonił.
Mama
- Haloo...
- HALO!!
- Mamo ci...
- A czemu?
- Bonie trener usłyszy a telefon podobno mu już oddałam.
- Dobrze....
- To co chcesz??
- Nie jt zadzwonię to pogadamy córciu. 
- Dobrze to branoc mamo.
- Dobranoc skarbie. Położyłam telefon patrzałam się w sufit i
zasnęłam.   

1 komentarz: